
Szpital Południowy w Warszawie znalazł się w centrum jednej z najpoważniejszych afer dotyczących stołecznej służby zdrowia ostatnich lat. Po głośnym wywiadzie z byłym ordynatorem chirurgii Emilem Jędrzejewskim prezydent miasta Rafał Trzaskowski zapowiedział, że zwróci się do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie czynności wyjaśniających. Lekarz, występując w Kanale Zero, opisał szereg domniemanych nieprawidłowości na szpitalnym oddziale ratunkowym, którym kierował wówczas Dawid Kacprzyk – 28-letni lekarz w trakcie specjalizacji i były radny Koalicji Obywatelskiej.
Jędrzejewski twierdził, że na SOR Szpitala Południowego procedury były wykonywane w sposób wadliwy, a skutkiem błędów medycznych miały być powikłania, które w części przypadków kończyły się śmiercią pacjentów. Według jego relacji w placówce miało dochodzić także do fałszowania dokumentacji medycznej, choć w wywiadzie nie przedstawił konkretnych przykładów takich sytuacji. Sam opis sposobu, w jaki miał alarmować władze o zastrzeżeniach, różni się od ustaleń medialnych – relacje dotyczące kanałów i skuteczności zgłaszania nieprawidłowości pozostają sprzeczne.
Wątek Szpitala Południowego był wcześniej opisywany przez portal Zero.pl, który ujawnił, że Kacprzyk – jako koordynator SOR i radny warszawskiej dzielnicy Ursus – miał w 2025 r. zarobić 1,6 mln zł w trakcie specjalizacji z anestezjologii. Według tych publikacji na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością, a kompleksowe badania mieli otrzymywać niemal bezpośrednio po rejestracji. Portal twierdzi również, że już w czerwcu 2025 r. ówczesny ordynator chirurgii informował zarząd i radę nadzorczą szpitala o możliwych nieprawidłowościach w pracy Kacprzyka oraz próbował zainteresować sprawą prezydenta miasta.
Rafał Trzaskowski, reagując na wywiad z Jędrzejewskim, podkreślił w oświadczeniu opublikowanym na platformie X, że w związku z „rzekomymi wydarzeniami”, do których miało dochodzić w Szpitalu Południowym, zwróci się do Prokuratora Generalnego o pilne działania prokuratury. Równolegle policja zaznaczyła w komunikacie, że jej obecność w placówkach medycznych w stolicy wynika z bieżących czynności służbowych, a prokuratura prowadzi postępowania wszczęte po publikacjach Zero.pl. Skala oskarżeń oraz brak pełnych, publicznie dostępnych ustaleń śledczych sprawiają, że przyszłe decyzje organów ścigania mogą mieć istotne konsekwencje zarówno dla władz miasta, jak i dla systemu nadzoru nad stołecznymi szpitalami.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała systemowe działania po ujawnieniu nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie. Chodzi m.in. o informacje, że lekarz Dawid Kacprzyk, były koordynator tamtejszego SOR i były radny Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. W przestrzeni publicznej pojawiły się też doniesienia o przyjmowaniu polityków KO poza kolejnością. Szefowa resortu podkreśliła, że „wszystko, co może podważać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjentów do systemu ochrony zdrowia, powinno zostać wyjaśnione w sposób rzetelny i dokładny”.
Reakcją rządu ma być przede wszystkim uderzenie w tzw. kominy płacowe. „Chcemy zlikwidować kominy płacowe. Musimy stworzyć dialog, w którym będzie to możliwe” – mówiła Sobierańska-Grenda na konferencjach prasowych, odcinając się od pochopnych personalnych decyzji i wskazując, że ewentualna dymisja zależy od premiera. Minister akcentuje, że do systemu ochrony zdrowia trafiają kolejne miliardy złotych, a jednocześnie pacjenci nie odczuwają proporcjonalnej poprawy dostępności świadczeń. Jej zdaniem bez uporządkowania struktury wynagrodzeń i zasad czasu pracy lekarzy, także z uwzględnieniem różnych form zatrudnienia, problemu nie da się rozwiązać.
Kluczowym narzędziem ma być nowelizacja przepisów pozwalająca na weryfikację zarobków medyków z wykorzystaniem numeru PESEL. Zmiany, które w czwartek zyskały poparcie Senatu, mają umożliwić gromadzenie danych o wynagrodzeniach w całym systemie ochrony zdrowia. Ministerstwo argumentuje, że dopiero pełny obraz przepływów finansowych – obejmujący różne umowy i kontrakty – pozwoli na rzetelną ocenę, gdzie rzeczywiście powstają największe różnice płacowe i czy nie wpływają one negatywnie na organizację leczenia pacjentów. Resort zapowiada, że zebrane dane mają służyć nie tylko kontroli, ale też budowaniu nowego modelu dialogu z personelem medycznym.
Równolegle Narodowy Fundusz Zdrowia znacząco wzmacnia nadzór nad szpitalami. Prezes NFZ Filip Nowak ogłosił uruchomienie 450 nowych kontroli i postępowań sprawdzających w placówkach medycznych w całym kraju. Jak podkreślił, Fundusz reaguje na wszystkie skargi i doniesienia, w tym medialne, a w sprawach potencjalnych naruszeń prawa pozostaje w stałym kontakcie z Rzecznikiem Praw Pacjenta oraz organami ścigania. Kontrole mają objąć zarówno kwestie rozliczeń z NFZ, jak i organizacji udzielania świadczeń, w tym przestrzegania zasad kolejkowych i równego dostępu pacjentów do leczenia.
Sobierańska-Grenda konsekwentnie powtarza, że przed wyciąganiem personalnych i politycznych wniosków najpierw chce poznać pełen obraz sytuacji. Jednocześnie wskazuje, że przypadek Szpitala Południowego staje się impulsem do szerzej zakrojonej weryfikacji tego, jak wydawane są środki publiczne w ochronie zdrowia oraz jak kształtują się relacje między wysokimi zarobkami części personelu a realnymi korzyściami dla pacjentów. Wyniki kontroli NFZ i wdrożenie systemu gromadzenia danych o wynagrodzeniach będą w kolejnych miesiącach kluczowym testem dla zapowiadanej przez rząd walki z „kominami płacowymi” w szpitalach.