Kamizelki nożo- i szpikulcoodporne dla ratowników medycznych są już zakupione i wchodzą w fazę dystrybucji – poinformowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Jak podkreśliła, stacje ratownictwa medycznego ustalają obecnie harmonogramy odbioru z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych (RARS), a w ciągu najbliższych tygodni środki ochrony osobistej powinny znaleźć się we wszystkich karetkach w kraju. To przyspieszenie wobec obowiązującego dziś formalnie terminu 1 stycznia 2027 r., który – jak zaznaczyła Kacperczyk – był już trzykrotnie przesuwany na prośbę dysponentów państwowego ratownictwa medycznego.
Decyzja o obowiązkowym wyposażeniu zespołów ratownictwa medycznego w kamizelki ochronne zapadła po serii brutalnych incydentów wobec pracowników ochrony zdrowia. Rząd zapowiedział pakiet zmian po zabójstwie ratownika medycznego w Siedlcach w styczniu 2025 r. oraz lekarza Tomasza Soleckiego w Krakowie w kwietniu 2025 r. Najnowszy atak miał miejsce w czwartek w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie 19-letni mężczyzna zaatakował nożem personel i pacjentów, raniąc lekarza, pielęgniarkę i dwie pacjentki. Policja poinformowała, że zatrzymany był pod wpływem narkotyków, a napastnika obezwładnił ranny lekarz.
Wiceminister zdrowia zapewnia, że dostępne obecnie kamizelki są „bardzo dobrej jakości”, posiadają wymagane certyfikaty oraz możliwość dostosowania rozmiaru do użytkownika. Dystrybucją zajmuje się RARS, a poszczególne podmioty systemu państwowego ratownictwa medycznego uzgadniają indywidualne terminy odbioru z Agencją. Resort zdrowia deklaruje, że nie będzie zwlekał z ich wprowadzeniem do praktycznego użycia, mimo że przepisowy termin wyposażenia karetek pozostaje odległy.
Seria ataków na personel medyczny sprawia, że bezpieczeństwo w ochronie zdrowia staje się jednym z priorytetów polityki publicznej. Kamizelki nożoodporne mają być standardowym elementem wyposażenia zespołów wyjazdowych i stanowić uzupełnienie szerszego pakietu rozwiązań zapowiadanych przez rząd po najtragiczniejszych zdarzeniach ostatnich miesięcy. Władze podkreślają, że celem jest podniesienie poziomu ochrony pracowników medycznych w sytuacjach, w których coraz częściej spotykają się oni z agresją słowną i fizyczną podczas wykonywania obowiązków.

Promocje na alkohol w sieci Biedronka znalazły się w centrum ostrego sporu z lekarzami. Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie apeluje do dyskontu o rewizję polityki promocyjnej, wskazując szczególnie na ofertę „2+1” na tzw. małpki – małe butelki wódki, których trzy sztuki można było kupić za niespełna 20 zł. Samorząd lekarski ocenia, że wielosztukowe akcje sprzedażowe, takie jak „kup dwie, trzecia gratis”, wykraczają poza zwykłe narzędzia marketingowe, ponieważ dotyczą produktu o wysokim potencjale uzależniającym i znaczących konsekwencjach zdrowotnych oraz społecznych.
„Nie kupujemy małpek czy piwa na zapas. Jak kupujemy, to pijemy. Sklepy to wiedzą, a mimo wszystko zachowują się w sposób nieetyczny” – mówi dr Teresa Zalewska, psychiatra i członkini OIL w Szczecinie. Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie Michał Bulsa dodaje, że promocja małych butelek wódki „go zszokowała” i wpisuje się w szerszy problem reklam i akcji sprzedażowych, które – w ocenie lekarzy – „wprost alkoholizują społeczeństwo”, zwłaszcza przed długimi weekendami i wakacjami.
Samorząd lekarski zarzuca sieciom handlowym brak odpowiedzialności i podkreśla, że oferowanie wielopaków czy promocji typu „kup jeden, drugi gratis” przekłada się na wzrost konsumpcji. W opublikowanym stanowisku OIL w Szczecinie określa działania Biedronki jako „skandaliczne i nieetyczne” oraz zapowiada, że jeśli sieć nie zrezygnuje z takich form promocji, do odpowiednich organów trafi formalne zawiadomienie. Bulsa zwraca przy tym uwagę na – jego zdaniem – niekonsekwentną politykę władz publicznych: z jednej strony forsowany jest zakaz sprzedaży alkoholu po godz. 22, z drugiej od lat nie ma skutecznych narzędzi ograniczających agresywny marketing napojów procentowych.
Spór o „małpki” wpisuje się w szerszą debatę o skali spożycia wysokoprocentowych alkoholi w Polsce. Według przytaczanych przez lekarzy szacunków w kraju każdego dnia sprzedawanych jest ponad milion małych butelek, a niektóre dane mówią nawet o 3 mln sztuk dziennie, co w ujęciu miesięcznym daje co najmniej 40 mln sprzedanych „małpek”. Równolegle w rządzie toczy się dyskusja nad objęciem tych opakowań systemem kaucyjnym, co ma przede wszystkim wymiar środowiskowy, ale w ocenie części ekspertów może również pośrednio wpłynąć na sposób dystrybucji i dostępność tego segmentu rynku.