
Czterech młodych mieszkańców Olsztyna i okolic, w wieku 19–20 lat, stanęło w obliczu zarzutów przygotowywania zamachów o charakterze terrorystycznym. Akt oskarżenia, obejmujący m.in. planowanie ataków na kościoły, szkoły oraz miejsca gromadzenia się mniejszości etnicznych i kulturowych, trafił do Sądu Rejonowego w Olsztynie. Według prokuratury części z podejrzanych uczyła się w tej samej szkole. Za zarzucane czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Postępowanie wszczęto po działaniach Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która monitorowała fora internetowe. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski, u podejrzanych zabezpieczono urządzenia teleinformatyczne. Z odzyskanych z nich danych wynikać miały przygotowania do konstruowania improwizowanych ładunków wybuchowych z powszechnie dostępnych składników oraz koktajli Mołotowa, a także gromadzenie instrukcji dotyczących układów wybuchowych.
Z ustaleń ABW wynika, że mężczyźni szukali w internecie informacji na temat obsługi broni palnej, postaw strzeleckich i działań bojowych. W celach szkoleniowych uczęszczali na strzelnice, nabywali repliki broni ASG i prowadzili treningi o charakterze militarno-taktycznym. Prokuratura zarzuca im uczestniczenie w takich szkoleniach w celu popełnienia przestępstw o charakterze terrorystycznym, a także posiadanie wyrobów pirotechnicznych oraz podejmowanie czynności mających stworzyć warunki do przeprowadzenia ataków.
Z informacji przekazanych przez ABW wynika ponadto, że podejrzani mieli inspirować się sprawcami masowych zabójstw, takimi jak Anders Breivik, Brenton Tarrant czy Timothy McVeigh. Analizowali sposób przeprowadzania przez nich zamachów i popełnione błędy, a pobierane treści miały wpływać na kształtowanie u nich skrajnie radykalnych postaw. Śledztwo prowadzone wspólnie przez ABW i olsztyńską prokuraturę zakończyło się po serii zatrzymań: dwóch podejrzanych ujęto w kwietniu ubiegłego roku, trzeciego na początku czerwca, a czwartego we wrześniu.

Jedna z dwóch dróg startowych Lotniska Chopina w Warszawie została wyłączona z użytku po wykryciu drobnych spękań podczas rutynowej inspekcji. Jak poinformował Piotr Rudzki z biura prasowego Polskich Portów Lotniczych i Lotniska Chopina, decyzję o natychmiastowym zamknięciu fragmentu infrastruktury podjęto w niedzielne przedpołudnie, aby wyeliminować jakiekolwiek ryzyko dla operacji lotniczych.
Cały ruch startów i lądowań został przeniesiony na drugą, w pełni sprawną drogę startową stołecznego portu. Zarządzający lotniskiem ostrzegają, że taka organizacja pracy może skutkować niewielkimi opóźnieniami w rozkładzie rejsów. Rudzki podkreśla, że w odróżnieniu od zwykłych ulic, na drogach startowych nie ma tolerancji dla nierówności, dziur czy spękań, dlatego nawet drobne uszkodzenia wymagają natychmiastowej reakcji.
Naprawa nawierzchni została zaplanowana na noc z niedzieli na poniedziałek. Służby techniczne mają wykorzystać specjalną masę uszczelniającą, która musi odpowiednio stężeć, zanim pas ponownie zostanie udostępniony samolotom. Wysokie temperatury panujące w kraju komplikują proces, ponieważ utrudniają właściwe wiązanie materiału, jednak – jak zapewnia przedstawiciel lotniska – dobrana zostanie technologia pozwalająca na bezpieczne zakończenie prac.
Jeśli nocne działania przebiegną zgodnie z planem, w poniedziałek rano operacje lotnicze na Lotnisku Chopina powinny znów odbywać się na obu drogach startowych. Stołeczny port, który w 2025 r. obsłużył 24 mln pasażerów i oferuje w sezonie letnim połączenia do 142 miejsc docelowych, pozostaje jednym z kluczowych węzłów przesiadkowych w Europie Środkowo-Wschodniej, a częste – co najmniej kilkukrotne w ciągu dnia – kontrole nawierzchni mają utrzymać ten poziom bezpieczeństwa przy rosnących potokach ruchu.