
Konsekwencje afery wokół warszawskiego Szpitala Południowego sięgają najwyższych szczebli stołecznego samorządu. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił na konferencji prasowej, że przyjął dymisje dwóch swoich zastępczyń: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Podkreślił, że decyzja – jak sam ją określił – ma charakter politycznej odpowiedzi na kryzys, a nie rozstrzygnięcia o odpowiedzialności konkretnych osób.
Trzaskowski zaznaczał, że skala problemów, jakie ujawniły się w Szpitalu Południowym, mocno uderzyła w zaufanie mieszkańców do miejskiej służby zdrowia i stołecznych instytucji. – Nie rozstrzygam o winie, ale to wymagało zdecydowanych działań – mówił, akcentując, że w sprawach publicznych oczekiwania wobec urzędników i standardy odpowiedzialności są wyższe niż w życiu prywatnym. – Wprowadzam najwyższe możliwe standardy, jakie można sobie wyobrazić. Stąd decyzja o przyjęciu rezygnacji obu pań wiceprezydent – dodał.
Obie odchodzące wiceprezydentki po ogłoszeniu decyzji wydały własne oświadczenia. Aldona Machnowska-Góra stwierdziła, że „nie ma poczucia winy, ale ma poczucie odpowiedzialności”, sugerując, że jej rezygnacja ma związek z politycznymi i wizerunkowymi skutkami kryzysu, a nie z przyznaniem się do błędów. Renata Kaznowska podkreśliła z kolei, że „odchodzi bez żalu i złych emocji”, co może łagodzić obraz napięć wewnątrz władz miasta, ale nie zmienia faktu, że ratusz traci dwie kluczowe współpracowniczki prezydenta.
Stołeczne władze zapowiadają jednocześnie działania naprawcze wykraczające poza zmianę personalną. Ratusz ma przeprowadzić kolejne audyty i zaostrzyć zasady funkcjonowania miejskich spółek, by odpowiedzieć na pytania, które pojawiły się po ujawnieniu nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Trwające kontrole i postępowania mają dać pełniejszy obraz skali problemu, a decyzja o dymisjach – jak przekonuje Trzaskowski – ma być sygnałem, że miasto nie zamierza bagatelizować kryzysu i chce odbudować zaufanie mieszkańców.
Google uruchomiło w Krakowie drugie biuro, wzmacniając rolę miasta jako jednego z kluczowych hubów inżynieryjnych koncernu na świecie. Nowa przestrzeń w kompleksie Tertium przy ul. Lublańskiej powstała na czterech piętrach budynku i oferuje 300 stanowisk pracy. Oprócz powierzchni biurowej przewidziano też laboratoria, sale konferencyjne, przestrzenie wspólne, stołówkę i kawiarnię.
Według dyrektorki krakowskiego oddziału Google Magdy Rabiej, lokalny zespół liczy obecnie ponad 400 specjalistów i nadal rośnie. Krakowskie centrum odgrywa istotną rolę w tworzeniu innowacji dla chmury obliczeniowej Google Cloud oraz systemów mobilnych. To z Krakowa rozwijane są fundamenty infrastruktury do przetwarzania danych, z których korzystają największe światowe przedsiębiorstwa.
Inżynierowie pracujący w dwóch krakowskich biurach – przy Rynku Głównym oraz w kompleksie Tertium – realizują projekty w ramach działu Platforms & Devices. Obejmują one m.in. innowacje w systemie Android, w tym rozwiązania na laptopy, tablety, komunikację biznesową oraz Android Auto, a także rozwój przeglądarki Chrome i całego ekosystemu webowego. W Krakowie prowadzone są również prace nad urządzeniami z linii Pixel oraz budową zaawansowanej infrastruktury inżynieryjnej (PDEIO), która wspiera te procesy.
Nowe biuro wpisuje się w szerszą obecność Google w Polsce. Koncern działa na rynku od 20 lat, a w biurach w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu zatrudnia łącznie około 3 tys. osób. Około 80 proc. polskiego zespołu stanowią programistki i programiści, co – według przedstawicieli firmy – czyni lokalny oddział jednym z najważniejszych ośrodków inżynieryjnych w globalnych strukturach Google.