
Od 8 lipca wchodzi w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która znacząco wzmacnia pozycję inspektorów wobec pracodawców nadużywających umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B. Przepisy pozwolą PIP zamieniać pozorne umowy cywilnoprawne w umowy o pracę, jeśli charakter wykonywanych obowiązków spełnia kryteria etatu. Jest to jeden z tzw. kamieni milowych, od których realizacji uzależniona jest wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Główny inspektor pracy Marcin Stanecki wskazuje, że zjawisko tzw. „ukrytych etatów” jest obecne na rynku od wielu lat, ale skala zgłoszeń w ostatnich miesiącach rośnie wyjątkowo szybko. Do maja tego roku do PIP wpłynęło prawie 2 tys. skarg dotyczących nieprawidłowego stosowania umów cywilnoprawnych. Dane z pierwszych miesięcy roku pokazują 100‑procentowy wzrost liczby takich zgłoszeń rok do roku, a – jak ocenia Stanecki – po wejściu w życie reformy można spodziewać się dalszego nasilenia tego trendu.
Nowe przepisy wprowadzają dwuetapowy model działania inspekcji. W pierwszej kolejności inspektor wyda pracodawcy polecenie zmiany formy zatrudnienia tam, gdzie uzna, że zamiast etatu stosowana jest umowa cywilnoprawna. Jeśli firma nie zastosuje się do wskazań, PIP będzie mogła wydać decyzję administracyjną. Stanecki podkreśla, że nie oznacza to automatycznego przekształcania wszystkich kontraktów – decyzje mają być podejmowane indywidualnie, a inspekcja ma koncentrować się przede wszystkim na przypadkach zgłaszanych w skargach. Kontrole w tym zakresie mają być zapowiadane przedsiębiorcom z wyprzedzeniem.
Szef PIP zwraca uwagę, że część pracowników skupia się dziś na bieżących korzyściach z umów cywilnoprawnych czy B2B – takich jak niższe daniny publiczne czy większa swoboda – nie dostrzegając długoterminowych skutków. Według Staneckiego taka forma zatrudnienia w wielu przypadkach oznacza ryzyko ubóstwa emerytalnego oraz ograniczoną ochronę w sytuacjach losowych, w tym symboliczne zasiłki chorobowe czy niewielkie renty po poważnym wypadku. Jednocześnie inspekcja ma ustawowy obowiązek rozpatrywania skarg, dlatego – jak zapowiada – w pierwszej kolejności będzie kierować zasoby tam, „gdzie jest naprawdę potrzebna”, czyli do podmiotów wskazywanych przez pracowników.

Kamizelki nożo- i szpikulcoodporne dla ratowników medycznych są już zakupione i wchodzą w fazę dystrybucji – poinformowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Jak podkreśliła, stacje ratownictwa medycznego ustalają obecnie harmonogramy odbioru z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych (RARS), a w ciągu najbliższych tygodni środki ochrony osobistej powinny znaleźć się we wszystkich karetkach w kraju. To przyspieszenie wobec obowiązującego dziś formalnie terminu 1 stycznia 2027 r., który – jak zaznaczyła Kacperczyk – był już trzykrotnie przesuwany na prośbę dysponentów państwowego ratownictwa medycznego.
Decyzja o obowiązkowym wyposażeniu zespołów ratownictwa medycznego w kamizelki ochronne zapadła po serii brutalnych incydentów wobec pracowników ochrony zdrowia. Rząd zapowiedział pakiet zmian po zabójstwie ratownika medycznego w Siedlcach w styczniu 2025 r. oraz lekarza Tomasza Soleckiego w Krakowie w kwietniu 2025 r. Najnowszy atak miał miejsce w czwartek w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie 19-letni mężczyzna zaatakował nożem personel i pacjentów, raniąc lekarza, pielęgniarkę i dwie pacjentki. Policja poinformowała, że zatrzymany był pod wpływem narkotyków, a napastnika obezwładnił ranny lekarz.
Wiceminister zdrowia zapewnia, że dostępne obecnie kamizelki są „bardzo dobrej jakości”, posiadają wymagane certyfikaty oraz możliwość dostosowania rozmiaru do użytkownika. Dystrybucją zajmuje się RARS, a poszczególne podmioty systemu państwowego ratownictwa medycznego uzgadniają indywidualne terminy odbioru z Agencją. Resort zdrowia deklaruje, że nie będzie zwlekał z ich wprowadzeniem do praktycznego użycia, mimo że przepisowy termin wyposażenia karetek pozostaje odległy.
Seria ataków na personel medyczny sprawia, że bezpieczeństwo w ochronie zdrowia staje się jednym z priorytetów polityki publicznej. Kamizelki nożoodporne mają być standardowym elementem wyposażenia zespołów wyjazdowych i stanowić uzupełnienie szerszego pakietu rozwiązań zapowiadanych przez rząd po najtragiczniejszych zdarzeniach ostatnich miesięcy. Władze podkreślają, że celem jest podniesienie poziomu ochrony pracowników medycznych w sytuacjach, w których coraz częściej spotykają się oni z agresją słowną i fizyczną podczas wykonywania obowiązków.