Rekordowe zainteresowanie interwencją PIP. Inspekcja zapowiada kontrole z wyprzedzeniem

05.07.2026


Od 8 lipca wchodzi w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która znacząco wzmacnia pozycję inspektorów wobec pracodawców nadużywających umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B. Przepisy pozwolą PIP zamieniać pozorne umowy cywilnoprawne w umowy o pracę, jeśli charakter wykonywanych obowiązków spełnia kryteria etatu. Jest to jeden z tzw. kamieni milowych, od których realizacji uzależniona jest wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Główny inspektor pracy Marcin Stanecki wskazuje, że zjawisko tzw. „ukrytych etatów” jest obecne na rynku od wielu lat, ale skala zgłoszeń w ostatnich miesiącach rośnie wyjątkowo szybko. Do maja tego roku do PIP wpłynęło prawie 2 tys. skarg dotyczących nieprawidłowego stosowania umów cywilnoprawnych. Dane z pierwszych miesięcy roku pokazują 100‑procentowy wzrost liczby takich zgłoszeń rok do roku, a – jak ocenia Stanecki – po wejściu w życie reformy można spodziewać się dalszego nasilenia tego trendu.

Nowe przepisy wprowadzają dwuetapowy model działania inspekcji. W pierwszej kolejności inspektor wyda pracodawcy polecenie zmiany formy zatrudnienia tam, gdzie uzna, że zamiast etatu stosowana jest umowa cywilnoprawna. Jeśli firma nie zastosuje się do wskazań, PIP będzie mogła wydać decyzję administracyjną. Stanecki podkreśla, że nie oznacza to automatycznego przekształcania wszystkich kontraktów – decyzje mają być podejmowane indywidualnie, a inspekcja ma koncentrować się przede wszystkim na przypadkach zgłaszanych w skargach. Kontrole w tym zakresie mają być zapowiadane przedsiębiorcom z wyprzedzeniem.

Szef PIP zwraca uwagę, że część pracowników skupia się dziś na bieżących korzyściach z umów cywilnoprawnych czy B2B – takich jak niższe daniny publiczne czy większa swoboda – nie dostrzegając długoterminowych skutków. Według Staneckiego taka forma zatrudnienia w wielu przypadkach oznacza ryzyko ubóstwa emerytalnego oraz ograniczoną ochronę w sytuacjach losowych, w tym symboliczne zasiłki chorobowe czy niewielkie renty po poważnym wypadku. Jednocześnie inspekcja ma ustawowy obowiązek rozpatrywania skarg, dlatego – jak zapowiada – w pierwszej kolejności będzie kierować zasoby tam, „gdzie jest naprawdę potrzebna”, czyli do podmiotów wskazywanych przez pracowników.

Other news

Szpital Południowy w centrum uwagi. Zarobki lekarza i kolejki dla polityków wywołują systemową reakcję

05.07.2026


Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała systemowe działania po ujawnieniu nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie. Chodzi m.in. o informacje, że lekarz Dawid Kacprzyk, były koordynator tamtejszego SOR i były radny Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. W przestrzeni publicznej pojawiły się też doniesienia o przyjmowaniu polityków KO poza kolejnością. Szefowa resortu podkreśliła, że „wszystko, co może podważać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjentów do systemu ochrony zdrowia, powinno zostać wyjaśnione w sposób rzetelny i dokładny”.

Reakcją rządu ma być przede wszystkim uderzenie w tzw. kominy płacowe. „Chcemy zlikwidować kominy płacowe. Musimy stworzyć dialog, w którym będzie to możliwe” – mówiła Sobierańska-Grenda na konferencjach prasowych, odcinając się od pochopnych personalnych decyzji i wskazując, że ewentualna dymisja zależy od premiera. Minister akcentuje, że do systemu ochrony zdrowia trafiają kolejne miliardy złotych, a jednocześnie pacjenci nie odczuwają proporcjonalnej poprawy dostępności świadczeń. Jej zdaniem bez uporządkowania struktury wynagrodzeń i zasad czasu pracy lekarzy, także z uwzględnieniem różnych form zatrudnienia, problemu nie da się rozwiązać.

Kluczowym narzędziem ma być nowelizacja przepisów pozwalająca na weryfikację zarobków medyków z wykorzystaniem numeru PESEL. Zmiany, które w czwartek zyskały poparcie Senatu, mają umożliwić gromadzenie danych o wynagrodzeniach w całym systemie ochrony zdrowia. Ministerstwo argumentuje, że dopiero pełny obraz przepływów finansowych – obejmujący różne umowy i kontrakty – pozwoli na rzetelną ocenę, gdzie rzeczywiście powstają największe różnice płacowe i czy nie wpływają one negatywnie na organizację leczenia pacjentów. Resort zapowiada, że zebrane dane mają służyć nie tylko kontroli, ale też budowaniu nowego modelu dialogu z personelem medycznym.

Równolegle Narodowy Fundusz Zdrowia znacząco wzmacnia nadzór nad szpitalami. Prezes NFZ Filip Nowak ogłosił uruchomienie 450 nowych kontroli i postępowań sprawdzających w placówkach medycznych w całym kraju. Jak podkreślił, Fundusz reaguje na wszystkie skargi i doniesienia, w tym medialne, a w sprawach potencjalnych naruszeń prawa pozostaje w stałym kontakcie z Rzecznikiem Praw Pacjenta oraz organami ścigania. Kontrole mają objąć zarówno kwestie rozliczeń z NFZ, jak i organizacji udzielania świadczeń, w tym przestrzegania zasad kolejkowych i równego dostępu pacjentów do leczenia.

Sobierańska-Grenda konsekwentnie powtarza, że przed wyciąganiem personalnych i politycznych wniosków najpierw chce poznać pełen obraz sytuacji. Jednocześnie wskazuje, że przypadek Szpitala Południowego staje się impulsem do szerzej zakrojonej weryfikacji tego, jak wydawane są środki publiczne w ochronie zdrowia oraz jak kształtują się relacje między wysokimi zarobkami części personelu a realnymi korzyściami dla pacjentów. Wyniki kontroli NFZ i wdrożenie systemu gromadzenia danych o wynagrodzeniach będą w kolejnych miesiącach kluczowym testem dla zapowiadanej przez rząd walki z „kominami płacowymi” w szpitalach.